Mój stary blog opuściłam niecałe 2 lata temu, od tamtego czasu wiele się zmieniło, przede wszystkim skończyłam z pro-aną.
Zyskałam dzięki temu kilka kilogramów i niezmiernie cieszę się z tego faktu, bo moja waga wreszcie jest w normie.
Nie mam już niedowagi, BMI w końcu jest prawidłowe, a mój pogląd na temat wyglądu uległ radykalnej zmianie.
Tak jak zapewne większości z Was wydawało mi się, że panuję nad sytuacją, jednak to tylko złudzenie.
Ciągłe kontrolowanie siebie, wagi, tego co jem i w jakiej ilości zupełnie mną zawładnęło.
Liczenie kalorii stało się codziennością, od której nie dało się uwolnić.
Kiedy przestawałam to robić czułam, że coś jest nie tak, że czegoś mi brakuje.
Dziś dalej to robię, ale teraz liczenie kalorii nie jest już obsesją.
Dzięki temu wiem ile powinnam zjeść, by nie schodzić poniżej normy.
Długi czas zajęło mi wyleczenie się z mojego dotychczasowego życia, ale udało się i tego samego życzę wszystkim osobom, które także postanowiły zagłębić się w ten świat.
***
Jaki jest cel tego bloga?
Pragnę poprzez niego uświadomić Wam, że droga, którą tak długo podążałam i którą niektórzy z Was także podążają, okazała się być drogą do nikąd.
Chcę pokazać, że da się żyć bez "any".
Nie mam zamiaru nikogo odwodzić od tego na siłę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to nic nie da, ale wiem także, że da się z tym skończyć.
Najlepiej zrobić to jak najszybciej, póki jeszcze nie jest za późno, bo życie bez niej jest niezaprzeczalnie lepsze - jest normalne.
Ja rzucilam to 1,5 roku temu i nie znam piekniejszego uczucia, gdybym mogla wybierac jeszcze raz w zyciu bym nie ppszla tamta sciezka, teraz jestem ,, wolna"- bo mimo wszystko ten cien przeszlosci bedxie za mna chodzil , ale poki jest jasno , noe mam sie czym martwic ;) ciesze soe ze zalozylas taki blog
OdpowiedzUsuń